Dziennik Krzysztofa Kolumba
Po tym jak królewska para (gorliwi katolicy Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński) zakończyła wojnę z Maurami i zdobyła z powrotem dla korony hiszpańskiej wielkie miasto Granadę, fortuna wreszcie uśmiechnęła się do Krzysztofa Kolumba. Postanowiono dać szansę pomysłowi żeglarza na znalezienie nowych, przydatnych do chrystianizacji ziem.
In nomine domini nostri Ihesu Christi – w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa – zaczyna słynny dziennik swojej pierwszej wyprawy Krzysztof Kolumb. Był on prowadzony dla łaskawych oczu ich mości, i obecnie jest najważniejszym źródłem wiadomości o odkryciu przez Kolumba Nowej Ziemi. Należy podkreślić że tekst który jest obecnie dostępny badaczom jest jedynie konspektem kopii zaginionego oryginału, który to konspekt został sporządzony przez Bartolomeo Las Casasa (1475—1566), największego hiszpańskiego historyka tej epoki, znanego też jako humanista, odważnie walczący o prawa Indian.
O „Dzienniku” zostały napisane całe tomy, i dziesiątki badaczy starały się zgłębić nie całkiem przejrzystą historię tego dokumentu. Nieraz, oczywiście, podważano autorstwo Kolumba, a Las Casasowi przypisywano celowe sfałszowanie dokumentu.
Na rzecz faktu że Dziennik Kolumba istniał mówią listy od Ferdynanda i Izabeli do Kolumba. Mowa w nich jest m. in. o zrobieniu kopii Dziennika (prawdopodobnie tej, z ktorej konspekt robił Las Casas) oraz o prośbie ich królewskich mości do Kolumba o dołączenie map jego pierwszej podróży do Dziennika. Wzmianki o „książce Kolumba” zdarzają się i w listach innych współcześników. W lutym 1502 sam Kolumb w liście do papieża Aleksandra VI prosi o pozwolenie zjawić się ze swoimi zapiskami (escrytura), które jak pisał „prowadzę z pierwszego dnia podróży”.
O istnieniu Dziennika świadczy także Ferdynand Kolumb (młodszy syn odkrywcy) – autor „Historii życia admirała”.
Więc jeżeli bazując na powyższych świadectwach założymy że Dziennik istniał, to jako następne rodzi się pytanie: w jakim stopniu konspekt Las Casasa odzwierciedla zaginiony oryginał? Wiemy że Bartolomeo Las Casas był człowiekiem, w którym gorąca chęć walki o prawa człowieka często przesłaniała dążenie do bycia obiektywnym. Ten pełny energii działacz 13-krotnie przekraczał ocean po to żeby rozpowszechniać swoje poglądy, ujawniać nowe fakty okrucieństwa wobec rdzennych ludów nowych ziem. Mimo swoich radykalnych poglądów, przez całe życie pozostawał wiernym synem Kościoła, a swoim przeciwnikom i gnębicielom Indian groził Sądem Boskim. Bartolomeo był bliski do rodziny Kolumbów, i w kwestii sprzeczki z koroną o dziedzictwo Kolumba był na stronie dzieci i wnuków admirała.
Zdaniem Las Casasa, Kolumb był narzędziem niebios, a poszukiwacze łatwego złota, którzy rzucili się w ślady odkrywcy zhańbili krzyż i jego świętą misję. W wielu miejscach konspektu Dziennika Kolumba można zgadnąć rękę Las Casasa, zwłaszcza tam, gdzie nieustannie podkreśla on świętość misji ewangelizacyjnej.
Niemniej jednak spora część Dziennika napisana jest stylem, charakternym dla Kolumba. Generalnie, badacze Dziennika sugerują że obecnie znana jego wersja oczywiście została gruntownie „zredagowana” przez Las Casasa, ale ma u podstaw oryginał, który rzeczywiście istniał. Zmieniając oryginał tekstu Las Casas miał na celu pewną idealizację odkrywcy Indii w celu przeciwstawienia jego okrutnym współczesnym jemu konkwistadorom.
